Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy

W najbliższym czasie, bo już 15. stycznia rozpocznie się jedna z największych polskich imprez rozrywkowo-medialnych, a mianowicie Finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Zarówno sama impreza, jak i fundacja oraz jej założyciel są dość kontrowersyjne dla naszego społeczeństwa i wywołują mnóstwo skrajnych emocji. Wśród znajomych znajdziemy zarówno wielu zwolenników, jak i zapewne podobną liczbę przeciwników tych przedsięwzięć. Antagoniści Jurka Owsiaka zarzucają mu zagarnianie zebranych na masowych zbiórkach pieniędzy, wydawanie ich dla swoich prywatnych celów bądź na organizację kolejnej ogromnej imprezy – Woodstocku. Nie podoba się hasło p. Owsiaka „Róbta, co chceta”, które rzekomo nawołuje do rozpusty, hedonizmu i korzystania z życia na całego. Atakowany jest p. Jurek za swoje poglądy, zachowanie oraz działalność.

Powiem Wam tak. Nieważne jest dla mnie, ile z zebranych pieniędzy idzie na administrację i fundację pana Owsiaka (wierzę w informację, iż jest to zaledwie 8% całej kwoty zebranej podczas Finałów >>źródło<<. Nie wierzę, że „róbta, co chceta” ma zachęcić młode osoby do hedonistycznego podejścia do życia i szukania w nim samych uciech, jak sugerują niektóre partie polityczne i osoby z nimi związane. Nie jest istotne, czy Woodstock jest imprezą fundowaną z pieniędzy podarowanych na Finale WOŚP (a wiemy, że nie jest – sponsorzy przekazują darowizny bezpośrednio na ten cel). Warto według mnie pamiętać przede wszystkim o tym, że do puszek oznaczonych czerwonymi serduszkami każda osoba wrzuca DOBROWOLNIE kwotę, jaką uznaje za słuszną. Że wszystkie te pieniądze, które są zebrane na każdym Finale Orkiestry są przeznaczone na cele charytatywne bądź utrzymanie fundacji, której zarządzanie nie jest prostą pracą i wymaga ogromu pracy fizycznej i umysłowej, a niewątpliwie służy szczytnemu celowi. Wystarczy przejrzeć tę stronę, aby uświadomić sobie, jak wiele dobrego p. Owsiak czyni. Jeśli nawet część pieniędzy zostaje „zgarnięta” przez władze fundacji, to kropla w morzu funduszy, które przeznaczone zostały na ratowanie życia innym.

Dla mnie nieważne jest, co się dzieje ze wszystkimi tymi pieniędzmi. Istotne jest to, że inkubator, w którym leżało moje dziecko, miał naklejone czerwone serduszko. I niech politycy toczą między sobą boje, próbują zniechęcać ludzi do p. Owsiaka. Dobro samo się obroni a ci, którzy chcą, i tak będą wrzucać datki do specjalnych puszek.

Co, gdyby nie WOŚP?  >>1<<   >>2<<  

A Wy jakie macie zdanie na temat Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy?

 

 

  1. Różne pomysły miewał Jurek Owsiak (wystarczy przypomnieć sobie hasło „Uwolnić słonia!”), ale Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy to POMOC w pełnym znaczeniu tego słowa. Dla chorych dzieci, które dzięki tej akcji mają szansę wyzdrowieć. Dla rodziców, którzy wiedzą, że jest możliwość walki. Dla lekarzy, którzy mają jak ratować. Wreszcie dla samego Owsiaka, który zmądrzał, wydoroślał i zmienił swój wizerunek o 180 stopni.

    Może korzysta z części środków. Może z tego żyje. I co z tego? Czy działalność charytatywna jest synonimem odcięcia się od wszelkiego dochodu, od zwykłych ludzkich potrzeb? Ci, co krzyczą najgłośniej, zazwyczaj najmniej robią – ciekawe, ilu osobom oni pomogli. Czego się wyrzekli w ramach tej pomocy. Hejt dla hejtu to ostatnio ulubiona rozrywka mas. Może tak trochę oleju do głowy?

    1. Też mi się wydaje, że w tym wszystkim powinien być przede wszystkim umiar. Bo z charytatywnej pracy jako wolontariusz nikt nie wyżyje. A to nie jest mała „fundacyjka” tylko ogromna działalność na ogromną skalę. A wiadomo, że przy tym jest mnóstwo pracy.

  2. Nigdy mnie nie interesowało i nie interesuje ile Jurek bierze dla siebie. Nigdy też mnie nie dziwiło, że jakieś pieniądze ‚z puszek’ trafiają do czyjejś kieszeni czy wspomagają kierowanie fundacją. Faktem jest, że to co robi jest dobre i że dzięki temu zostało uratowanych mnóstwo dzieci. To mi wystarczy.

  3. Od kiedy urodziłam synka przedwcześnie, serduszka rzucają mi się bardziej w oczy. Z resztą podobnie jest na oddziałach geriatrycznego, gdzie miewałam praktyki. To prawdziwa, namacalna pomoc. Każdy, kto skorzysta ze sprzętu odpuszcza Owsiakowi. To tylko człowiek, a zrobił więcej niż niejedna powołana do tego instytucja. Pozdrawiam, Mamatywna 🙂

    1. Ostatnio byłam ze swoim wcześniakiem (swoją drogą, coraz więcej chyba ich się rodzi, takie mam wrażenie) u audiologa na badaniach przesiewowych. I na całym sprzęcie były serduszka. A to chyba o czymś świadczy 🙂

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *