Ave Verum Corpus

„Boże Narodzenie rzuciło na chodniki setki ludzkich istot oszalałych na myśl, że na święta zabraknie im prezentów i pożywienia. (…) Ogarnięty gorączką zakupów, w przemokniętych butach, biegałem od sklepu do sklepu, przed każdą kasą niepokojąc się, czy starczy pieniędzy, dumny, że jest ich dość, po dwadzieścia razy powtarzałem listę gości, chcąc się upewnić, że mam już prezent dla każdego i nikt nie będzie obrażony. Gdyby przyznawano dyplom dla rozrzutnika ostatniej chwili, mógłbym zgłosić swoją kandydaturę. (..) W tym momencie wkroczyłeś do akcji.

>>>Klik<<<

Stałem z tym ciężarem, wpijającym się w dłonie, otwarty na tajemnicę, która ogarnęła przestrzeń. Nie jestem zbyt religijny. Nalegająco, melodyjnie, nieubłaganie słodko zmuszałeś mnie jednak do rachunku sumienia. Dlaczego obchodzisz Boże Narodzenie? Po co wydajesz tyle pieniędzy? Odpowiedzi budziły we mnie lęk. Choć od rana czułem się dobrym człowiekiem, teraz odkrywałem, że przede wszystkim byłem zadowolony z samego siebie: ukrywałem egoizm, który kierował moim zachowaniem przez cały rok, a prezentami chciałem zapłacić za niezrealizowane intencje, za telefony, na które nie odpowiedziałem, za czas, którego nie poświęciłem innym. Miast promieniować hojnością, kupowałem spokój ducha. Moja gorączka dawania nie miała w sobie nic ewangelicznego: ot, odpowiednia lokata, by zapewnić sobie dobrą reputację. Nie życzyłem pokoju innym, lecz pragnąłem go dla siebie. I właśnie Ty przypomniałeś mi, że obchodzimy narodziny Boga, który mówi o miłości… Nieważne więc, czy w Niego wierzymy, czy też nie. Skoro już chciałem obchodzić Boże Narodzenie, to powinienem przynajmniej święcić miłość… Zrozumiałem. Pod koniec utworu mój bagaż – choć nadal wpijał mi się w dłonie – nabrał innego znaczenia: bym obciążony miłością.”

Eric – Emmanuel Schmitt „Moje życie z Mozartem”

One thought on “Ave Verum Corpus

  1. Pięknie napisane – Święta Bożego Narodzenia stały się okazją do dobrego handlu, do zarobienia pieniędzy i do łatwego rozgrzeszenia się za wszystkie błędy i przykrości sprawione innym ludziom. Przecież kupiłem prezent, prawda? Boże Narodzenie to obecnie apogeum hipokryzji – „ateiści” pędzą na Pasterkę, przygotowują 12 potraw i ubierają choinkę. Gdzieś zniknęło prawdziwe znaczenie tego święta, gdzieś zniknęły prawdziwa miłość i szacunek. W najbliższym okresie wszyscy będą dobrzy, wszyscy będą mili, a potem „święta, święta i po świętach” i wrócimy do szarej rzeczywistości.

    Bardzo mądry wpis, dający do myślenia i do sumienia. 🙂

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *