Miesiąc: Grudzień 2016

Świąteczny czas

Wielkimi krokami zbliża się czas świąteczny. Ludzie w pośpiechu chodzą od sklepu do sklepu robiąc ostatnie zakupy, kończą sprzątanie, by w końcu zabrać się za kuchenne powinności. W mieszkaniach powoli wyłania się kuszący zapach potraw, które będą czekać do wigilijnej wieczerzy. Za oknami pojawił się pierwszy szron oraz śnieg, który wspaniale zabielił gałęzie drzew oraz ulice. Mroźne powietrze doskwiera na tyle mocno, że na twarzach opatulonych szalami przechodniów malują się rumieńce. W najbliższym czasie ubrana zostanie choinka, końca dobiegną ostatnie przygotowania, porządki i wspólnie usiądziemy do kolacji, by móc życzyć sobie wszystkiego, co najlepsze.

Ja na ten świąteczny czas chciałabym życzyć Wam i sobie, aby powróciła do nas ta magia, niecierpliwie wyczekiwanie pierwszej gwiazdki. Byśmy nie zatracili tego, co najważniejsze w Święta Bożego Narodzenia i przeżywali je – mimo wszelkich niesnasek, kłótni i nieporozumień – w atmosferze ciepła, miłości oraz zrozumienia. By to małe Dzieciątko narodziło się także w naszych sercach i sprawiało, że z dnia na dzień będziemy stawać się coraz lepszymi osobami. Niech odezwie się telefon z długo oczekiwanym połączeniem, przyjdzie list , na który czekamy od tygodni, odezwie się osoba, o której bardzo często myślimy. I żebyśmy zrobili wszystko, by święta te upłynęły z dawną magią, wyczekiwaniem, chwilą refleksji oraz szczęściem.

Ave Verum Corpus

„Boże Narodzenie rzuciło na chodniki setki ludzkich istot oszalałych na myśl, że na święta zabraknie im prezentów i pożywienia. (…) Ogarnięty gorączką zakupów, w przemokniętych butach, biegałem od sklepu do sklepu, przed każdą kasą niepokojąc się, czy starczy pieniędzy, dumny, że jest ich dość, po dwadzieścia razy powtarzałem listę gości, chcąc się upewnić, że mam już prezent dla każdego i nikt nie będzie obrażony. Gdyby przyznawano dyplom dla rozrzutnika ostatniej chwili, mógłbym zgłosić swoją kandydaturę. (..) W tym momencie wkroczyłeś do akcji.

>>>Klik<<<

Stałem z tym ciężarem, wpijającym się w dłonie, otwarty na tajemnicę, która ogarnęła przestrzeń. Nie jestem zbyt religijny. Nalegająco, melodyjnie, nieubłaganie słodko zmuszałeś mnie jednak do rachunku sumienia. Dlaczego obchodzisz Boże Narodzenie? Po co wydajesz tyle pieniędzy? Odpowiedzi budziły we mnie lęk. Choć od rana czułem się dobrym człowiekiem, teraz odkrywałem, że przede wszystkim byłem zadowolony z samego siebie: ukrywałem egoizm, który kierował moim zachowaniem przez cały rok, a prezentami chciałem zapłacić za niezrealizowane intencje, za telefony, na które nie odpowiedziałem, za czas, którego nie poświęciłem innym. Miast promieniować hojnością, kupowałem spokój ducha. Moja gorączka dawania nie miała w sobie nic ewangelicznego: ot, odpowiednia lokata, by zapewnić sobie dobrą reputację. Nie życzyłem pokoju innym, lecz pragnąłem go dla siebie. I właśnie Ty przypomniałeś mi, że obchodzimy narodziny Boga, który mówi o miłości… Nieważne więc, czy w Niego wierzymy, czy też nie. Skoro już chciałem obchodzić Boże Narodzenie, to powinienem przynajmniej święcić miłość… Zrozumiałem. Pod koniec utworu mój bagaż – choć nadal wpijał mi się w dłonie – nabrał innego znaczenia: bym obciążony miłością.”

Eric – Emmanuel Schmitt „Moje życie z Mozartem”

Nie będę idealną matką…

 

Nie jestem i nie będę matką idealną. Wszystko nawet zaczęło się nie tak, jak być powinno, tak nieidealnie. Nie urodziłam naturalnie w terminie. Nie mieliśmy kontaktu „skóra do skóry”. Nie karmię piersią, tylko butelką. Czasem tracę cierpliwość i nie mam siły. Zdarza mi się czuć bezradność, niemoc i zmęczenie. Jak każdy człowiek robię błędy i przyszłość zapewne również będzie nimi usłana w większej lub mniejszej ilości. Czasem widzisz na mojej twarzy niezadowolenie czy grymas mówiący „mam dość”. Skarżę się niekiedy na kolejną nieprzespaną noc lub chroniczny brak czasu na cokolwiek.

Możliwe, że jestem i będę przewrażliwiona czy nadopiekuńcza. Bądź odwrotnie – na niektóre sprawy, które są w pewnym stopniu istotne – przymknę oko. Zapewne zdarzy mi się podnieść głos na dziecko bądź powiedzieć coś, co nie powinno paść z ust matki, a potem z wyrzutami sumienia przeproszę i będę rozpamiętywać przez najbliższe dni. Jest szansa, że zrobię coś wbrew ogólnym zasadom, zaleceniom czy radom (Ministerstwa Zdrowia, lekarzy, rodziny czy znajomych).

Niejednokrotnie zabraknie mi czasu, siły bądź ochoty, aby oddać się wspólnym rozrywkom czy zabawom i udam się wtedy do prostych rozwiązań typu telewizja bądź tablet. Nie wykluczam, że popełnię masę pomyłek wychowawczych i opiekuńczych. Jak również że zdarzy mi się zaniedbać bądź odpuścić w niektórych dziedzinach, obowiązkach domowych.

Zdaję sobie sprawę, że nie jestem i nie będę rodzicem idealnym. Nie oznacza to jednak, że nie będę najlepszą wersję: siebie, żony i matki. Nie będę idealna, ale będę najlepsza, jaka potrafię. Zawsze będę próbować robić wszystko zgodnie z własnymi przekonaniami i intuicją, by dążyć do ideału.

 Junior